Z jeziora Lipie do Odry.

   Korzystając z urlopu wybraliśmy się na spływ kajakowy z jeziora Lipie w miejscowości Długie poprzez jezioro Słowa, jezioro Osiek, jezioro Wielgie, Mierzęcką Strugę (40 km od plaży na Lipiu do Drawy), Drawę (19 km), Noteć (49 km), Wartę (68 km) i skończyliśmy na Odrze w miejscowości Stary Kostrzynek (44 km od ujścia Warty). Nie spieszyło nam się i ostatnie odcinki robiliśmy bardzo krótkie, żeby szybko schować się przed palącym słońcem. Zajęło nam to siedem dni w których zrobiliśmy jakieś 220 kilometrów.

Miejscowość Długie i jezioro Lipie z którego zaczynaliśmy spływ, wystartowaliśmy od naszych znajomych z Młodzieżowego Klubu Żeglarskiego „Szkwał”.
a7a33

a7a40

a7a56

Przepływ z jeziora Lipie na jezioro Słowa Mierzęcką Strugą.
a8a09

Jezioro Słowa.
a8a14

Przepływ z jeziora Słowa na jezioro Osiek Mierzęcką Strugą.
a8a19

a8a20

a8a27

a8a34

a8a35

a8a36

Jezioro Osiek.
a8a56

a10a17

a11a10

Przepływ z jeziora Osiek na jezioro Wielgie Mierzęcką Strugą.
a11a29

a12a01

a12a29

a12a30

a12a31

a12a33

Jezioro Wielgie w Dobiegniewie.
a12a38

a12a40

Mierzęcka Struga.
a12a56

a13a01

a13a15

a13a21

a13a22

a13a47

a13a54

a14a17

a14a37

a14a47

a15a29

a16a50

a17a06

Nocka w Mierzęcinie na terenie Pałacu Mierzęcin.
a17a36

a18a45

b7a14

b8a12

b8a24

b9a36

b9a37

b9a58

b10a55

b11a35

b11a39

Rzeka Drawa.
b12a07

b12a08

b12a10

b12a28

b12a52

b14a49

b14a54

Rzeka Noteć.
b15a38

b15a39

b16a08

Nocka gdzieś nad Notecią.
b17a34

c7a24

c8a31

c10a13

c11a59

c14a53

c15a20

c16a43

Rzeka Warta.
Nocka w Santoku.
c17a45

d7a58

e8a10

Rzeka Odra.f13a56

f14a43

f15a04

g14a07

g14a08

g17a02

Kanałek od Odry płynący przez Starą Rudnicę do Starego Kostrzynka.g15a34

h10a02

h10a03

h10a13

h10a29

Majówka 2013

   Ojj majówka była długa – najpierw na Porzeczu od 26 kwietnia do 29 kwietnia – biwaczek i pływanie po wylewach. 29 szybko do domu, ogarniecie i po południu wyjazd do Bledzewa na elektrownie wodną na rzece Obrze. Trzydzistego rano start na Obrze, tzeba było przepłynąć jakieś 27 kilometrów rwącą rzeczką do Warty w okolicach Świerkocina. Drugi nocleg mieliśmy na Murzynowie gdzie dołączyli do nas znajomi z Żar, którzy zaczynali płynąć tratwą. No i tak później trzeci nocleg między Santokiem a Gorzowem, czwarty przed Skwierzyną i piąty na Odrze przy ujściu Warty po niemieckiej stronie. Razem przepłynięych kilometrów w kajaku było ze 140 kilometrów.
IMG_6170

IMG_6181

IMG_6184

IMG_6190

IMG_6194

IMG_6197

IMG_6203

IMG_6206

IMG_6213

IMG_6227

IMG_6233

IMG_6234

IMG_6235

IMG_6236

IMG_6238

IMG_6239

IMG_6248

IMG_6252

IMG_6257

IMG_6261

IMG_6265

IMG_6269

IMG_6274

IMG_6275

IMG_6276

IMG_6278

IMG_6279

IMG_6284

IMG_6289

IMG_6308

IMG_6333

IMG_6335

IMG_6342

IMG_6345

IMG_6347

IMG_6349

IMG_6351

IMG_6356

IMG_6360

IMG_6374

IMG_6384

IMG_6392

IMG_6397

IMG_6400

IMG_6404

IMG_6407

IMG_6418

IMG_6419

IMG_6427

IMG_6429

IMG_6433

IMG_6436

IMG_6439

IMG_6441

IMG_6453

IMG_6462

IMG_6464

IMG_6472

IMG_6476

Spływ „Tajlandią” po Warcie i Odrze.

   Po zeszłorocznym spływie tratwą naszedł nas pomysł, aby i w tym roku też zrobić jakiś większy spływ. Skontaktowaliśmy się z ekipą z Żar i Konina czy byli by na coś takiego chętni, powiedzieli, że też zbudują tratwy i spłyniemy rzeką Wartą startująć gdzieś między Poznaniem a Koninem. Ostateczny termin spływu poznaliśmy jakiś miesiąc przed samym spływem, a miejsce startu trzy dni przed wyjazdem. Miał być spływ trzema tratwami z Śremu do Porzecza nad Odrą. My tratwy nie robiliśmy, bo na początku mieliśmy mało chętnych do spływu, więc zrobiliśmy naszą „Tajlandię” ze starej krypy po jakiejś angielskiej łódce, dopiero kiedy znany był już termin spływu okazało się, że bedzie nas płynąć pięciu. Było już za późno na nazbieranie materiałów na budowę tratwy to musieliśmy wziąć dodatkową łódkę bagażową i kajak. Przedstawiam zdjęcia z Canona 40D i Sonego HX-5. Panoramki są do powiększenia po kliknięciu.

Dzień pierwszy – Poniedziałek 18 lipca.

   W dzień wyjazdu udało nam się znaleźć tanią lawete i kierowce do transportu nas i naszej „Tajlandi” do Śremu. Około godziny 8 rano już byliśmy u Miszy na podwórku, tam zwoziliśmy wszystkie bety, które mieliśmy zabrać na spływ. Jeszcze trzeba było pojeździć trochę po sklepach, by zrobić jakieś świeże zakupy i mogliśmy się pakować na lawetę. Po spakowaniu łodek i kajaka nadszedł czas na bety i w ten sposób wyjechaliśmy z Dębna w stronę Śremu około godziny 11. W Śremie byliśmy około godziny 16, tam zwodowaliśmy łódki i zaczeliśmy organizować przestrzen bagażową. W między czasie czekaliśmy na znajomych z Konina, którzy mieli przyjechać z tratwą, a przyjechali z łódeczką. Znajomi z Żar już płyneli swoją tratwą, bo nie wytrzymali i wystartowali dzień wcześniej gdzies przed Śremem. Po zorganizowaniu się wypłyneliśmy na wodę na 291 kilometrze rzeki Warty (291 km do ujścia rzeki). Na wodzie zrobiliśmy jeszcze lekką organizację przestrzeni i zaczeliśmy szukać miejsca na nocleg. Nocowaliśmy kilka kilometrów za Śremem gdzie dopłyneli do nas koledzy tratwą.

Dzień drugi – Wtorek 19 lipca.

   Po ogarnięciu się po wieczornej imprezce zaczeliśmy płynąć dalej. Korzystając z ładnej pogody nie obyło się bez kąpieli w Warciance i robieniu zdjęć Sonym z obudową podwodną. Warta w niektórych miejscach na środku koryta miała wody po pas, aż czasami byłem zdziwiony, że takie płytkie jest koryto szlaku żeglownego. W między czasie badaliśmy tratwę znajomych która była trochę większa od naszej z poprzedniego roku. Drugą noc przespaliśmy na wysokości miast Niwka-Puszczykowo tj. około 263 kilometra rzeki. Dziś na kolację mieliśmy zupę ogórkową na sarninie.

Dzień trzeci – Środa 20 lipca.

   Dnia trzeciego w planach mieliśmy przepłyniecie Poznania i za nim szukać miejsca na nockę. Wiózł nas na spływ nasz kolega Koliber, który miał z Grzybkiem jechać tego samego dnia do Poznania do naszej koleżanki Julity, a więc tak się zgadaliśmy, że czekali na nas w Poznaniu pod mostem Królowej Jadwigi na 244 km rzeki. Zacumowaliśmy do nich pod mostem, zabraliśmy prowiant kupiony przez nich, porozmawialiśmy chwilę, parę fotek i na wodę, bo czas nas goni. Przepływając przez Poznań nie było nawet dobrego nabrzeża, aby się przycumować, musieliśmy cumować się do szpadla i siekiery wbitej w ziemię. Żółty ponton zlaleźliśmy gdzieś przed Poznaniem w krzakach, przycumowaliśmy go do naszej łódki i płynął trochę z nami. Kiedy już znaleźliśmy odpowiednie miejsce na nocleg za Poznaniem zobaczyliśy dwóch kajakarzy płynących za szarówy. Zawołaliśmy ich, aby nocowali z nami. Okazało się, że byli z Konina i płyneli do Berlina kajakami. Jeden z nich na podstawie spływu miał pisać książkę o Warcie itp. Wymieniliśmy się z nimi kontaktami i chłopaki z rana popłyneli dalej. W ten dzień zaczął padać deszcz.

Dzień czwarty – Czwartek 21 lipca.

   Jak w nocy zaczął padać deszcz tak już w dzień prawie nie przestawał z tąd mała ilość zdjęć przez nastepne dwa dni. Odbiliśmy trochę od tratwy na silniku aby napchać strój OP2 liśćmi z brzegu Warty, nie zabrakło przy tym upychaniu dobrego humoru. Tego dnia dopłyneliśmy do miasta Oborniki na nocleg. Padało już cały czas, byliśmy przemoknięci i zziębnięci. Chłopaki z tratwy byli z dziećmi i postanowili zwijać sie w Piątek z rana do domu. Wiec zostaliśmy my i kolega z Konina, bo jeden już w Poznaniu się zawinął do domu. Tego wieczoru mieliśmy imprezę pożegnalną i tego wieczoru mój śpiwór prawdopodobnie wpadł do wody i gdzieś popłynął. Oborniki leżą na 205 kilometrze rzeki, więc mieliśmy jeszcze jakieś 225 kilometrów do spłynięcia.

Dzień piąty – Piątek 22 lipca.

   Całą noc i cały piątak padała mrzawka. Rano dowiedzieliśmy się, że kolega z Konina dalej z nami nie płynie, bo niby ma dziurę w kadłubie swojej łódki. Cały czas płyneliśmy na silniku, cały czas pod plandęką, wszystkie posiłki robiliśmy na łajbie. Gonił nas czas to płyneliśmy chyba z 10 godzin aby nadrobić kilkadziesiąt kilometrów. Tego dnia szukaliśmy noclegu dużo przed Skwierzyną, bo pamiętaliśmy z tamtego roku, że jak się skończy las przed Skwierzyną tak już do samej Skwierzyny będą pola, a my przemoknięci chcieliśmy rozpalić duże ognisko aby się ogrzać. Dodam jeszcze, że wyprzedziliśmy naszych kajakarzy, stali oni na jakiejś marince i czekali aż mrzawka przejdzie.

Dzień szósty – Sobota 23 lipca.

   Całą noc i do południa padała mrzawka. Wystartowaliśmy z rana, aby robić te kilometry na silniku. W Skwierzynie zatrzymaliśmy się na marinie, by uzupelnić zapasy paliwa, jedzenia i napoji alkoholowych. W planach było przepłynąć Gorzów Wielkopolski i gdzieś na terenie Parku Narodowego szukać miejsca na nocleg. Znowu cały dzień płyneliśmy na silniku, ale przynajmniej było trochę słońca, które wysuszyło nam prawie cały bagaż. Przepłyneliśmy Gorzów i gdzieś na 33 kilometrze Warty znaleźliśmy miejsce na obóz. Już wcale nie padało, było bezchmurne niebo, idealna pogoda na spływ.

Dzień siódmy – Niedziela 24 lipca.

   Niedziela, piękny poranek, całkiem nie daleko do Odry. Można było spokojnie zjeść śniadanie na lądzie i napić się czegoś ciepłego. Płyneliśmy już przez Park Narodowy „Ujście Warty”, po lewej i prawej stronie same pola, na polach krowy i ptaki. Dopływając do Kostrzyna lekko ucieszyło się oko, że już jesteśmy na swoim i mamy jeszcze ze 25 kilometrów do Porzecza. W końcu wpłyneliśmy do Odry, rzeki nam bardziej znanej w naszym rejonie. Ale niestety już to były ostatnie kilometry naszego spływu. Po dotarciu do Porzecza zaczeliśmy się zwijać.

   Podsumowująć przepłyneliśmy jakies 290 kilometrów Wartą i z 20 Odrą. Trzy ostatnie dni płyneliśmy na silniku na niskich obrotach, aby nadrabiać kilometry. Dwa całe dni padała mrzawka. Myślę, że mieliśmy stanowczo za dużo bagażu, bardzo dużo rzeczy było nie używane. Płynąc widzieliśmy wspaniałe widoki, dużo ciekawych przywodnych budowli. Nie zabrakło też śpiewów przy gitarze i dużej dawki dobrego humoru. Te siedem dni były trochę męczące przez tą pogodę, ale jakby trzeba było to i tak dali byśmy radę dopłynąć do Porzecza, a nawet jeszcze dalej. Według GPS-a w aparacie zaczeliśmy spływ na 58 m.n.p.m, a skończyliśmy na 4.7 m.n.p.m (nie wiem czy te dane są poprawne). Miło było, a teraz czas się zabrać za filmik ze spływu, który może wstawie na stronę później. Na następny rok planujemy spływ Odrą.