Trzy tygodnie w Polsce – część 2.

Proszę wpierw przeczytać część pierwszą znajdującą się poniżej tego wpisu!!!

   Jak już wspomniałem w części pierwszej głównym powodem przyjazdu do Polski był zlot militarny w Darlowie.

XII Międzynarodowy Zlot Historycznych Pojazdów Militarnych w Darłowie 21.06.2010 – 27.06.2010 (zdjęcia z Sonego).

   I znowu w tym roku udało nam się pojechać do Darłowa na tygodniowy letni zlot, trochę mniejszą ekipą niż w tamtym roku, ale za to bardziej zgraną. Mimo, że było nas mniej to bawiliśmy się równie dobrze, a nawet lepiej niż w tamtym roku.

   Wyjechaliśmy w Poniedziałek około godziny 10 rano, jechaliśmy jak zwykle bocznymi drogami, aby poomijać większe miasta i pooglądać trochę terenu. W Darłowie byliśmy jakoś przed 17. Równo 300 kilometrów jechaliśmy prawie siedem godzin, z prędkością maksymalną 80 km/h, a średnia wyniosła 70 km/h. Dojechaliśmy i przystąpiliśmy do rozbijania obozu. Wyglądał on podobnie do tego z tamtego roku, ale tym razem mieliśmy wielką plandekę kolejową, ktorą przykryliśmy namiot ogrodowy, w ten sposób zbudowaliśmy dużo solidniejszą konstrukcję od zeszłorocznej. Człowiek z roku na rok coś lepszego wymyśli, aż boję się pomyśleć co będzie za rok. Na patelni było już rozbitych kilka ekip, ale wiekszość rozbijała się w dole, bliżej sceny. Dopiero jakoś w czwartek, na polu obok nas zaczeło wyrastać coraz więcej namiotów i zaczeli do nas przyjeżdżać umówieni zlotowicze z Dębna.

   No i w sumie to w czwartek zaczeło się ostre imprezowanie, Mnustwo alkoholu, żarcia i papierosów spożyło się do Niedzieli (z Niedzielą włącznie). Dodam, że w tym roku, były częste spiewy przy gitarze, bo przychodził do nas nie jaki Pastor z gitarą i grał co mu się zapodało, były kompiele błotne i piaskowe, aż przez taką kąpiel trafiłem z kumplem na scenę zlotu, długo żeśmy tam nie postali, bo prezenter zajęty był gadaniem z kimś innym, i potem przeszliśmy przez cały zlot, wszyscy ludzie nas omijali, byliśmy cali na czarno w błocie 😀 Jak się bawić to na całego i tak się bawiłem, że mój aparat Sony popływał trochę w błocie, może coś z niego jeszcze będzie. Nasz sprzęt grający o nazwie Patataj 2010 dawał czadu, ale zlotu nie przeżył, którejś nocy został spalony w ognisku 😀

   Jeśli chodzi o sprzęty zlotowe, to było ich sporo, można powiedzieć, że było jakby mniej zlotowiczów, ale sprzetu było jakby więcej. Od motorów Polskich jak Sokół, po zagraniczne, lekkie pojazdy militarne Rosyjskie, Amerykańskie, Niemieckie i Angielskie, cieżkie pojazdy typu Tatra, Ural, były także cieżarówki Amerykańskie wykorzystywane w wojnie w Wietnamie, było sporo pojazdów gąsiennicowych które jeździły po patelni, w tym roku były trzy helikoptery, którymi można było się przelecieć za nie małą opłatą, no i jeszcze wiele innych wynalazków.

   W tym roku jedliśmy niczym burżuje azjatyccy 😀 Mieliśmy rybę wedzoną, rybę w occie, rybę z grila, małże, ośmiornice, krewetki, HOMARY, ślimaki, sarninkę i rosołek z koguta który znosił jajka 😀 Wszystko się przejadło i było bardzo smaczne, popiło się wódką i wysrało w kiblu. Tyle z tego jedzenia.

   Nadeszła niedziela i koniec zlotu. Trzeba było się zbierać, choć nie bardzo się chciało po balowaniu do rana. Jakoś żeśmy powstawali i zwineliśmy manele, co miało zostać to zostało na petelni (namioty), może w następnym roku rozbijemy się w tym samym miejscu i poznajdujemy jakieś fanty z poprzedniego roku jak to było w tym roku (znaleźliśmy nasz kieliszek i widelec). Droga powrotna bez przygód się nie obyła, najpierw urwał się wiatrak od pompy wodnej w Uazie i trzeba było wyciągać całą chłodnicę aby to naprawić, potem zagotował się bus i Uaz nie chciał jechać, bo nie miał prądu, ale żeśmy dojechali około godziny 20 do Dębna.

  Kupmle pojechali na zlot do Lipian, ja niestety musiałem być w Niemczech, ale jeszcze przed nami zlot w Bornem Sulinowie w sierpniu. Pożyjemy zobaczymy, może się pojedzie.

Kasia i Piotrek – 15.08.2009 – Anglia

Jakiś czas temu zostałem zaproszony na wesele moich znajomych Kasi i Piotrka w Angli. Skorzystałem z zaproszenia i poleciałem na wyspę.
Przedstawiam kilka zdjęć z zaślubin i sesji ślubnej.
Ślub w Polskim Kościele:

IMG_2640

IMG_2652

IMG_2717

IMG_2689 IMG_2763

Sesja przy limuzynie (chyba najgorsze co mogło mnie spotkać to długa limuzyna i długa suknia ślubna):

IMG_2971

IMG_3009

Kilka fotek nad jeziorem:

IMG_3285

IMG_3293

IMG_3303

Sesja ślubna w prywatnym ogrodzie:

IMG_3448 (2) IMG_3569_1

IMG_3584_1 IMG_3611

IMG_3719 IMG_3745_1

IMG_3783_1 IMG_3800

IMG_3851_1

Korzystałem z bardzo ubogiego sprzetu, miałem tylko 17-85mm, 50mm, Sigmę 70-300mm i lampę błyskową, więcej akcesorii nie mogłem zabrać ze względu wielkości bagażu.
Anglia zrobiła na mnie miłe pierwsze wrażenie, czułem się tu lepiej niż w niemczech u mamy, może dlatego, że bardziej znam język angielski.
Przybyłem, zobaczyłem, wróciłem do Polski, ale nie na długo.